Morskie Oko i Bukowina Tatrzańska
Morskie Oko jest bez wątpienia najlepszym przykładem ( i najłatwiej dostępnym) jeziora polodowcowego, o charakterze karowo-morenowym. Jego zimne wody w całości wypełniają ukształtowaną przez lodowiec niszę skalną, zamkniętą od strony północnej szczelnym ryglem, uniemożliwiającym jej swobodny przepływ do niższych partii. Rygiel ten, zwany jest również w języku geologów, jako morena czołowa. Wymiary Morskiego Oka są imponujące, nawet jak na warunki tatrzańskie. Jego powierzchnia wynosi 34,93 ha, długość całkowita wynosi 862 m, natomiast szerokość aż 568 m. Morskie Oko jest też bardzo głębokie.
W polskim rankingu zajmuje miejsce w pierwszej dziesiątce pod tym względem, osiągając głębokość 54 metrów. Specyficzne ukształtowanie dna jeziora jest uwarunkowane w strefie przybrzeżnej licznymi głazami (zwanymi wantami), i poniżej warstwą żwiru i piasku. W granicach około 38-45 metrów znajduje się muł, który w swojej warstwie dochodzącej do 100 centymetrów, skrywa najgłębsze tajemnice przyrody. W tych, oto właśnie warstwach, odkryto roślinność zasiedlającą tereny tatrzańskie nawet przed okresem dziesięciu tysięcy lat wstecz.... Warto zauważyć też, że w warstwach pośrednich nurkowie z Tatrzańskiego Parku Narodowego w latach 1996-2001 wyłowili również najwięcej akcentów historycznych z końca osiemnastego wieku oraz ponad tysiąc kilogramów monet z kilkudziesięciu krajów na świecie. Poniżej 40 metrów średnie nachylenie stoków pod powierzchnią wody wynosi 15°20′. Hydrolodzy badający wodę Morskiego Oka ocenili jego barwę na zieloną według skali Forela-Ulego (IV stopień) i stopień przejrzystości na poziomie 11 (według Józefa Szafarskiego) sięgającej nawet do 14 metrów.
Warto zauważyć, że podobne poziomy przejrzystości, są rejestrowane na przykład w rejonach morza śródziemnego w rejonie Chorwacji. W wodach Morskiego Oka występują tak zwane termokliny. Badania z 2 sierpnia 1937 r. wykazały, że idealnie wymieszana przez falowanie górna warstwa wody miała grubość tylko 3 m i temperaturę 12,1 °C. Do zaledwie głębokości 10 m temperatura spadała niemalże o 1 °C/m, od 10 do 20 m o wiele mniej (ok. 0,25 °C/m). I tak, niemalże poniżej 20 m, aż do dna, temperatura była już całkiem stała (wynosząca ok. 4 °C). W prognostykach tych, trzeba jednak uwzględnić iż, jezioro zamarza już na przełomie listopada, i odmarza w maju lub na początku czerwca.
Warto też zauważyć, iż w niektórych latach odnotowano duże różnice w stosunku do wymienionych standardów. Przykładowo w okresie zimowym 1950/1951, jezioro pokryło się taflą lodową dopiero w miesiącu styczniu, i bardzo szybko odtajało już w marcu, stanowiąc ewenement pogodowy i przecząc wszelkim prognozom. Wychodząc na przeciw takim zjawiskom, już od 1971 roku są prowadzone pomiary grubości lodu na jeziorze. Z tych pomiarów wynika, że zarówno długość okresu zalodzenia tafli jeziora Morskiego Oka, jak i maksymalna grubość pokrywy lodowej na jeziorze, wykazują trend malejący. W latach 1971–1982 jezioro Morskie Oko było objęte pokrywą lodową średnio przez 171 dni w roku, lód na jeziorze pojawiał się przeciętnie 20 listopada, zanikał 9 maja, a średnia maksymalna grubość jego pokrywy wynosiła 72 cm. W porównywalnym okresie 1995–2007 lód na Morskim Oku utrzymywał się średnio przez 157 dni, przy czym pojawiał się przeciętnie 5 grudnia, zanikał 25 kwietnia, a jego średnia maksymalna grubość wynosiła 56 cm.
Wracając do historycznych korzeni nazewnictwa, nazwa Morskie Oko pierwotnie brzmiała Biały Staw, nadana przez autochtonów już w roku 1650. Nazwę tą zmienili jednak niemieccy osadnicy osiedlający się na Spiszu, którzy zdecydowali, że piękne jezioro w górach zostanie ochrzczone nazwą ( Meerauge ), czyli ,,morskie oczy”. Nikt do tej pory nie jest w stanie osądzić, czy nazwa osadników niemieckich, naprawdę spełnia oczekiwania polaków, co do nazwy najpiękniejszego miejsca w Polsce. Wszyscy jednak wówczas sądzili, że Morskie Oko, wbrew aspiracjom cesarstwa austrowęgierskiego, powinno nadal należeć do Polski. Pierwotnie Morskie Oko nazywano także Rybim Jeziorem lub Rybim Stawem, gdyż należy do nielicznych zarybionych w sposób naturalny jezior tatrzańskich. Morskie Oko zasilane jest dwoma stałymi dopływami potoków. Są to Czarnostawiański potok spływający wodospadami Czarnostawiańskiej Siklawy, oraz Mnichowy Potok tworzący niepowtarzalną atmosferę podczas dużych opadów deszczu w postaci Dwoistej Siklawy. Do Morskiego Oka wpływa też kilka potoków sezonowych, wśród których są między innymi potoczki z Szerokiego i Marchwicznego Żlebu. Z Morskiego Oka wypływa ,,na świat” potok zwany Rybim Potokiem, rozlewający się w początkowym odcinku na kilka stawów zwanych ,,Rybimi”. Są to Małe Morskie Oko, Żabie Oko oraz Małe Żabie Oko.
W otoczeniu Morskiego Oka znajduje się schronisko PTTK, które położone na wysokości 1405 m n.p.m. należy do najstarszych i najpiękniejszych schronisk tatrzańskich. W roku 1805 jezioro badał Stanisław Staszic, stąd też nazwano schronisko jego imieniem, które przetrwało do dnia dzisiejszego. Obok historycznego już obiektu, znajduje się niepozorny budynek. To tak zwana ,,stara wozownia”. Niegdyś miejsce noclegu fiakrów, a dzisiaj miejsce zakwaterowania wspinaczy tatrzańskich. Obydwa z wymienionych budynków w dniu dzisiejszym zostały uznane za zabytkowe. O ich renowacji może decydować jedynie konserwator zabytków. Ważną dla przyrodników informacją będzie skład roślinności wysokogórskiej znajdującej się w otoczeniu Morskiego Oka. Jezioro jest jednym z nielicznych punktów na mapie Polski, gdzie znajduje się ponad 6 tysięcy limb w jednym miejscu, i to występujących w całkiem naturalny sposób. Jezioro jest też naturalnie zarybione pstrągami. Okresowo mogą się też pojawiać tutaj trocie. Wokół Morskiego Oka rosną całe łany kosodrzewiny oraz wspomnianych wcześniej, kilka tysięcy limb. Przyrodnicy zwiedzający Morskie Oko mogą pochylić się nad wieloma gatunkami roślin, rosnących niemal przy samym szlaku. Wśród nich znajdziemy takie gatunki jak: świetlik bezostny, podejźrzon rutolistny, zimoziół północny, wełnianeczka alpejska, gnidosz Hacqueta, turzyca Lachenala, jastrzębiec włóknisty, tojad kosmaty, bylica skalna, turzyca skąpokwiatowa, i wiele, wiele innych cudów natury.
Na początek będzie ciekawostka związana z tym, najczęściej odwiedzanym regionem gminy Bukowiny Tatrzańskiej. Otóż, zwykło się mówić, że każdy Polak przyjeżdża do Morskiego dwa razy w życiu. Po raz pierwszy jako dziecko, i po raz drugi jako dorosła osoba z własnym dzieckiem. Na potwierdzenie tej anegdoty możemy przedstawić statystyki Bukowiny Tatrzańskiej. Otóż średnio, corocznie odwiedza Morskie Oko około miliona Polaków. Jeżeli jest nas prawie 37 milionów, to statystycznie rzecz biorąc, po 37 latach każdy Polak wraca do Morskiego Oka (najprawdopodobniej z własnym potomkiem). I w ten właśnie sposób powtarzana anegdota staje się faktem w obliczu statystyk. A teraz porady dotyczące komfortowego dojazdu bryczkami konnymi do Morskiego Oka.
Start pieszej wycieczki zaczyna się od Palenicy Białczańskiej, na której znajduje się parking samochodowy obliczony na blisko kilkaset samochodów. Jeżeli przyjedziemy zbyt późno, nasz samochód zostanie ulokowany wzdłuż drogi krajowej, prowadzącej do Bukowiny Tatrzańskiej. Im później przyjedziemy, tym dalej zostawimy samochód. W okresie największego szczytu wakacyjnych wojaży, może to być nawet odległość sięgająca 10 kilometrów od parkingu (nie od Morskiego Oka, tylko od Palenicy Białczańskiej). Dlatego w okresie wakacji zalecamy pośpiech i zaparkowanie pojazdu jak najbliżej, czyli na parkingu właściwym. Jeżeli udała się taka możliwość, kupujemy bilet wstępu do TPN, przechodzimy kilkadziesiąt metrów i znajdujemy się w centrum postoju dorożek.
Cena biletu wjazdu do Morskiego Oka zawsze jest uzależniona od sezonu. Im mniejsza frekwencja, tym bardziej można ceny negocjować. Przy dużej frekwencji (okres lata), na upusty nie ma co liczyć, chyba że gwarantujemy przejazd grupy zorganizowanej. Bryczki konne mieszczą 14 osób i dowożą turystów do parkingu na Włosienicy. To bardzo ważna uwaga. Trzeba pamiętać, iż z parkingu na Włosienicy jest jeszcze na piechotę do Morskiego Oka około 1700 metrów. Pojazdy konne (i żadne inne) dalej nie mają wstępu. To też ważna informacja, zwłaszcza dla osób niepełnosprawnych, liczących na dowóz do samego Morskiego Oka. Bryczki na Włosienicy czekają na klientów powracających do zmroku.
Tutaj trzeba jednak uważać. Zbyt późny powrót może skończyć się odjazdem konnych pojazdów (przepisy TPN) i w efekcie wielokilometrowym spacerem po zmroku, co w większości przypadków może zakończyć się spotkaniem na szosie asfaltowej z niedźwiedziem. W okresie zimy do Morskiego Oka kursują sanie obliczone na osiem osób. Zasady przewozu są niemal identyczne z letnimi. Fiakrów obowiązuje strój góralski, nienaganna prezentacja, umiejętność turystycznej (i przewodnickiej) konwersacji oraz stosowanie się do regulaminu Tatrzańskiego Parku Narodowego. Ceny dojazdu bryczkami konnym również są zróżnicowane na okres letni i okres zimowy. Na bryczkę w lecie mieści się 14 osób, zimą sanie zabierają osiem. Aktualną opłatę za przejazd podaje TPN i fiakrzy na Palenicy.